ul. Kacza 11a, 30-735 Kraków biuro@teczacpt.pl Zadzwoń do nas pod numer: 662-225-535, 501-254-773

„10 lat,aż tyle pięknych lat ukradła mi anoreksja…”

 10 lat, aż tyle potencjalnie pięknych lat ukradła mi anoreksja. Ktoś mógłby zapytać, dlaczego „potencjalnie pięknych lat”? Odpowiedź jest prosta – dla mnie mogły być to pięknie, w pełni przeżyte lata młodej dziewczyny, kobiety, gdyby nie ona – anoreksja. Ostatnia dekada to był koszmar. Inaczej nie mogę tego nazwać.

(więcej…)

List pożegnalny do alkoholu!

          Fot.istock

 

Piszę ten list, bo chcę się z Tobą, alkoholu, pożegnać. Towarzyszyłeś mi już długo. Nadeszła pora pożegnania.

(więcej…)

Nowa JA!

Agnieszka

Wiedziałam, że jest mi potrzebna pomoc. Skąd to wiedziałam? Po prostu czułam, że jest źle. Dostawałam też sygnały od najbliższego otoczenia. Każdy dzień był udręką. Dosłownie. Fizyczną i psychiczną. To nie było prawdziwe życie tylko egzystencja. Przeczekiwałam kolejne dni. Paradoksalnie nie oczekując niczego dobrego, wesołego, przyjemnego.

(więcej…)

Jak popełnić samobójstwo?

Jakiś czas temu – może to było pół roku, może wcześniej – Robert zaczął się czuć bardzo nieswojo. Przestał widzieć sens tego wszystkiego. Aż dzisiaj, w końcu w wyszukiwarce wpisał tę frazę: jak popełnić samobójstwo?

(więcej…)

Nietypowy alkoholik

Piję od 5 lat. Jestem nietypowym alkoholikiem – nigdy nie urządzałem awantur, nie leżałem w rowie. Nie byłem agresywny w stosunku do rodziny. Ja po prostu „tylko” piłem. Nie miałem motywacji do życia. Przestało mi na nim zależeć. Czułem się jak wrak człowieka. Bardzo cierpiała na tym moja rodzina. Paradoksalnie znalazłem w niej obrońcę – syn za każdym razem, jak żona miała do mnie pretensje, stawał w mojej obronie. Taka męska solidarność. Myślę, że nie do końca zdawał sobie sprawę z rangi problemu. Tak jak już wspomniałem, wymykałem się z spod klasycznej definicji „alkoholika”. Tym gorzej dla mnie, bo zbyt długo sam nie dopuszczałem do siebie myśli, że coś jest nie tak. Przecież normalnie funkcjonowałem – pracowałem, dbałem o rodzinę. To, że równocześnie przeżywałem wewnętrzne męki nie niepokoiło mnie jakoś bardzo. Do czasu. Uświadomiłem sobie, ze przestałem czuć radość, przestałam czuć cokolwiek poza pragnieniem napicia się. Gdy już się napiłem, na moment moje samopoczucie poprawiało się ale to trwało bardzo krótko. Potem „wszystko” wracało. Ten stan, nazwijmy go cykl, była dla mnie niesamowicie męczący. Czułem taka pustkę, były nawet dni kiedy bardzo chciałem by to wszystko już się skończyło. Po prostu nie miałam już dalej siły ciągnąć tego wszystkiego.

vodka-350910_1280 (więcej…)

Jak żyć z DDA?

Romek zawsze był nieco inny. Trochę wycofany, niechętnie mówił o sobie, ale za to chętnie pomagał każdemu wokół. To dlatego Ela się w nim zakochała – bo to niewiarygodnie dobry człowiek. Jego inność miała jednak swoje przyczyny. Robert był DDA.

couple-168191_1280 (więcej…)

Dlaczego alkoholizm to temat TABU?

Przyszedł czerwiec i długi weekend. Przyszła piękna, słoneczna pogoda. Przyszedł sezon na grillowanie. Znajomi z pracy – z uprzejmości – zaprosili Romka na wieczór przy kiełbasce i piwie. Romek postanowił jednak z tego zaproszenia nie skorzystać. Jak wytłumaczy kolegom, że nie napije się pije piwa, bo jest trzeźwy od 6 miesięcy?

beer-681807_1280 (więcej…)

Poznawanie wroga

18372945_s

Do centrum „Tęcza” nie trafiłam z własnej woli, ale pod presją koleżanek z pracy. To one obawiały się, że stracę stanowisko. Tkwił we mnie z jednej strony opór przed terapią i niewiara w jej powodzenie, a z drugiej – chęć zmiany mojego dotychczasowego życia i zaprzestania picia. (więcej…)

„Piciorys”, czyli życie pisane alkoholem (cz. 3 – ostatnia)

Ciąg dalszy historii Wojtka:

Prawdziwy kryzys psychiczny przyszedł nieco później. Do tej pory byłem pewien w miarę stabilnej sytuacji zawodowej do emerytury czy renty. Realia okazały się dużo gorsze. Po 20 latach pracy kierowany przeze mnie oddział w Krakowie, który traktowałem jak własną firmę i który budowałem od podstaw, został przez nowych właścicieli zlikwidowany, a ja musiałem zwalniać pracowników, z którymi pracowałem od wielu lat (a z niektórymi od samego początku). Mnie pozostawiono jako likwidatora, a następnie miałem rozpocząć pracę na Śląsku – 70 km od Krakowa. Pogorszyła się znacznie moja sytuacja finansowa, straciłem służbowe auto i inne profity. (więcej…)

„Piciorys”, czyli życie pisane alkoholem (cz. 2)

14055844_s

W poprzedniej notce rozpoczęliśmy historię Wojtka. Oto ciąg dalszy:

Nie piłem od momentu wszycia [esperalu] prawie 15 lat.

(więcej…)

Facebook